~Ross~
Cześć wszystkim. Nazywam się Ross Shore Lynch i mam 16 lat. Mieszkam w Los Angeles. Interesuję się śpiewem i tańcem. Od zawsze marzę żeby być aktorem i zagrać w serialu na Disney Chanel. Razem z Siostrą Rydel i moim Bratem Rikerem prowadzimy zespół R5. Z kąt ta nazwa ? Ponieważ Nasze imiona zaczynają się na literkę R i jest nas 5. A właściwie była. 3 lata temu zmarli nasi rodzice i a że Delly jest najstarsza to ona się nami opiekuje. Pomimo tego zespół nadal nazywa się R5.
- Ross obiad ! - krzyknęła Delly
- Ok
Po obiedzie postanowiłem się przejść. Była bardzo ładna pogoda. Ubrałem się tylko trochę luźniej.
- Wychodzę ! - krzyknąłem w głąb domu
- Nie wracaj za późno ! - usłyszałem głos siostry
Pomyślałem że pójdę do parku. Chodziłem tam gdy byłam mały. I chodzę do teraz aby pomyśleć albo odpocząć. Zazwyczaj nikogo tam nie ma. To opuszczona ale piękna część miasta. Gdy doszedłem zauważyłem na ławce śliczną brunetkę. Postanowiłem że zagadam do niej.
~Laura~
Siedziałam sobie spokojnie na ławce. No może nie tak spokojnie. Zgubiłam się. Ah te nowe miasto.
Nagle dosiadł się do mnie pewien blondyn. Jego czekoladowe oczy patrzyły się na mnie a jego blond loki z jego blond czupryny opadały mu trochą na twarz. Używam za dużo słowa "blond" ?? Nie ważne. Nie wiedziałam co powiedzieć. Na szczęście albo nie on odezwał się pierwszy.
- Cześć, Nazywam się Ross Lynch a ty ? - zapytał
- Jestem Laura - odpowiedziałam.
- Laura... - o co mu chodziło ? ahh pewnie o nazwisko
- Marano, Jestem Laura Marano.
- Co tu robisz ? To opuszczona część miasta
- Ja się zgubiłam. Przyjechałam dzisiaj i za bardzo nie wiem co gdzie jest - odpowiedziałam zgodzie z prawdą.
- To może oprowadzę cię po mieście a potem odprowadzę do domu, co ?
- Ok, czemu nie ? - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się słodko. On również słodko się uśmiechną.
Na początku oprowadził mnie po galerii, potem zabrał mnie do centrum miasta a na sam koniec wziął mnie na lody.
- Jaki chcesz smak ? - spytał
- Emm... czekoladowe ! Nie, truskawkowe... nie waniliowe !! Nie wiem ty wybierz ! - odpowiedziałam z wielką nieśmiałością.
- Haha, ok ja już wiem co wsiąść - odwrócił się do sprzedawcy i poprosił po 2 gałki lodów tęczowych ?? nie wnikam.....
- Mam nadzieję że będą Ci smakowały Lau - tym razem zwrócił się do mnie. Po czym dał mi wafelek z zawartością. Lody były C U D O W N E ! łał jeszcze nigdy nie jadłam takich lodów !! o mój boże
- aaa Ross te lody są pyszne !! Kocham Cię !! - po tych słowach przytuliłam blondyna. Jego lody prawie się wywaliły. Potem skapnęłam się że powiedziałam " Kocham Cię" oj
- Ymm...Kocham cię jak przyjaciela, nie ? - zawstydzona szturchnęłam go w ramie. Mam nadzieję że mogę nas nazwać przyjaciółmi.
- Wiesz, nie wiedziałem że te lody tak na ciebie działają. Obiecuję że już nigdy nie kupie ci tych lodów. - powiedział. Parsknęliśmy trochę śmiechem.
- Robi się już późno możesz mnie odprowadzić ? - spytałam
- A nie możesz zostać jeszcze chwilę ?
- Siostra się będzie martwić
- Masz siostrę ? Ja też
- Fajnie tylko nie zmieniaj tematu - upomniałam
- Dobra, to jak siostra się będzie martwiła to zadzwoń do rodziców ? - po tych słowach mała łezka zakręciła się w moim oku. Blondyn zauważył to i otarł łzę swoim rękawem. Sprawiło mi to przyjemność
~Ross~
- Co się stało ? - zapytałem jak głupi blondyn. Mogłem się domyślić że tak jak ja ona nie ma rodziców
- Ja...
- Nie tłumacz się ja też ich nie mam. Wychowuje mnie starsza o 4 lata siostra i starszy brat. Oni są dla mnie rodzicami.
- To dobrze że masz kogoś kto się tobą zaopiekuje. W prawdzie mam siostrę ale ona ciężko pracuje na utrzymanie mnie i nie poświęca mi dużo czasu.
- Masz przecież mnie. Pamiętaj że zawsze z tobą będę i zaopiekuję się tobą - uśmiechnąłem się najładniej jak tylko potrafiłem
- Dziękuję
- No właśnie a gdzie mieszkasz ? - spytałem zauważając że jest już późno. Była 17.59. Spędziłem z nią prawie 5 godzin. Łał a siostra mówiła " Nie wracaj późno ! " nie ważne jak ma się ze sobą taką dziewczynę jak Laura to prędko się do domu nie wraca. Ona słodka, miła, urocz i w dodatku tak ładnie pachnie a jej ciało jest takie piękne. Rozmyśliłem się trochę. Laura mi przerwała
- Na LoveStreet 19 ... Ross !! słuchasz ROSS !! - wydarła mi się do ucha
- tak, tak Hey ja też mieszkam na LoveStreet tylko że na 18 numerze yay mieszkamy bok siebie !!
Odprowadziłem ją w końcu. Pożegnałem i dałem numer telefonu. Po powrocie siostra się nie mnie wydzierała i gadała gdzie byłem ..... bla bla bla ale powiedziałem jej. Ona się tylko uśmiechnęła i poszła.
Ja przebrałem się w piżamę i poszedłem spać
~Laura~
Dostałam numer od Rossa. Od razu poszłam do domu. Van była zła ale zarazem szczęśliwa że znalazłam nowego przyjaciela. Wykąpałam się jeszcze i przebrałam w piżamę. Myśląc o dzisiejszym dniu spędzonym z Blondaskiem zasnęłam.
---------------------------------------------------------------------------
Siema jak tam pierwszy rozdział ? Myślę że się udał :)
Na koniec piosenka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz