czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 2 - Rodzina Rossa & Rodzina Laury

~Laura~

Dzisiaj umówiłam się z Rossem przy tej kawiarence gdzie kupił 'Tęczowe Lody'.  Mam jeszcze chwilę czasu więc idę się wyszykować. Wzięłam z szafy jakieś ciuchy i podreptałam do łazienki. Tam wymalowałam się i przebrałam. Nadeszła 18.00 czyli godzina spotkania.
- Van ! Wychodzę ! - krzyknęłam do siostry
- Dobra ! - usłyszałam w odpowiedzi
Szłam sobie spokojnie na miejsce spotkania. Blondaska jeszcze nie było więc usiadłam na ławkę. Nagle coś a raczej ktoś zasłonił mi oczy swoimi rękami. Przestraszyłam się ale potem domyśliłam się że to on.
- Zgadnij kto to ? - powiedział znajomy mi głos.
- Vanessa ? - odpowiedziałam dla żartu.
- NIE !! co ty to ja Ross !! - powiedział wkurzony że porównałam go do baby. Ha 1:0 DLA MNIE !
- Ahaa -  odparłam i uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił to.
- No dobra koniec żartów choć poznać moją rodzinę.
- No dobra - zgodziłam się
Przez chwilę myślałam że to zły pomysł bo .. jak mnie nie polubią ? Co wtedy zrobię ? Bo jak już zostanę dziewczyną Rossa .... Chwila ... CO ? Mój mózg jest chyba zmęczony bo same bzdury gadam.
- A jak mnie nie polubią ? - spytałam sama siebie. Niestety Brązowooki usłyszał to !
- Nie martw się jesteś świetna - odpowiedział i wziął mnie za rękę.
Zarumieniłam się trochę. Miał takie ciepłe dłonie. Ahhh O KUŹWA muszę się uspokoić !!! Doszliśmy do pięknego domku naprzeciwko mojego.
- Wejdź - powiedział
- Ok
W środku było cudownie. Nigdy nie widziałam ładniejszego mieszkania. Nagle ze schodów zaczęła schodzić bardzo ładna blondynka. To chyba była jego siostra.
- Ross ! Marsz do pokoju układać swoje gacie !! - krzyknęła. Chyba nie zauważyła że tu jestem
- Rydel ! Mamy gościa - odpowiedział przejęty trochę zarumieniony blondyn. Sprawiło to że też się uśmiechnęłam.

~Ross~

Jak Delly wypaliła z tymi majtkami to myślałem że ucieknę ! Co za obciach. No nic już z tym nie zrobię.
- O Jezu !! Przepraszam Cię, Cześć jestem Rydel Lynch. A ty ? - spytała dziewczynę
- Ja jestem Laura Marano - odpowiedziała
- Miło mi poznać nową dziewczynę Rossa - tu mnie zatkało. Rydel zawsze coś wymyśli.
- Co ? Ja i Ross nie jesteśmy R-A-Z-E-M - przeliterowała Lau
- Sorki za pomyłkę. Riiikkkeerr !! - zawołała Ryd
- Czegoo !? - Ale on krzyczy
- Mamy gości - Ja odkrzyknąłem 
Potem Rik też zszedł na dół i zapoznał się z Laurą. Rydel była dziwnie zadowolona z tego że przyprowadziłem tutaj brunetkę. Pewnie myśli że się zakochałem. O tuż nie. My się tylko przyjaźnimy i chociaż znam ją dwa dni to czuję jakbym znał ją kilka lat.To zwykła przyjaźń. Chyba że..... nie to by było głupie !! 
- Gramy w butelkę ? - spytał Rikierek
- Tak - odpowiedzieliśmy razem
- Ale we czwórkę ? - spytała Delly
- Może zadzwonię po moją siostrę ? - odpowiedziała Lau
- OK - Wykrzyknęliśmy. Potem ustaliliśmy jeszcze że dziewczyny zostaną u nas na noc.
Chwilę później zadzwonił dzwonek do drzwi.(Rikier otworzył - od aut.) A w nich stanęła śliczna brunetka z rzeczami do nocowania, strasznie podobna do mojego kotka ( Chodzi o Laurę - od aut.) Co ?? Jakiego kotka ? Nie ważne. Vanessa (bo tak miała na imię) przywitała się i usidła w kręgu. Rikier stał przez drzwiami z otwartą buzią tak mocno że wjechały by do niej dwa tiry. Widocznie Ness zakręciła mu w głowie. Po 10 minutach się ocknął i dołączył do nas. Zaczęliśmy grę. Było w takiej kolejności. Rikier, Vanessa, Ja, Rydel, Rikier, Ja, Rydel. Potem kręciła Rydel i wypadło na Laurę.
- Zadanie - wyprzedziła blondynkę
- Musisz....O wiem ! Idź do pokoju Rossa i z szuflady wyjmij jego koszulkę. Potem ją załóż ją i śpij w niej. Ty z Rossem w jednym łóżku. A łóżek mamy tylko 4 więc 1 problem głowy.
- Yyy....Żartujesz prawda ? - spytała brunetka
- Nie, a kara będzie gorsza ! Ross zaprowadź Lau do swojego pokoju !!  - Byłem trochę zdziwiony.

~Laura~

Rodzina Rossa widać mnie polubiła. Rydel jest w ogóle super. Ale dała mi takie pytanie jakby wiedziała że Rossy mi się podoba !! NIE ! ON MI SIĘ NIE PODOBA !! ahhh głupi mój łeb. Blondyn zabrał mnie do swojego pokoju. Był strasznie ładny. Na ścianie wisiały plakaty z zespołem R5. Przyjrzałam się lepiej i skapnęłam się że to ROSS. Menda jedna nigdy nie mówiła że ma zespół.
- Hey, blondasku grasz w zespole ? Nic nie mówiłeś. - zapytałam.
- Czym tu się chwalić ? Ja Ryd i Rik go tworzymy. Nasi rodzice też ale ich no wiesz.
- Tak - wtedy odwróciłam się i spojrzałam na plakat z całą rodziną Lynch'ów 
- Łał twoja mama była strasznie ładna - powiedziałam. Lynch stanął za mną
- Wiem, wszyscy się za nią uganiali ale ona wybrała tatę. Kochała go bezgranicznie. Kochała jego wady i zalety. Czuła że to miłość od pierwszego wejrzenia. Potem zaszła w ciąże i urodziła dwóch chłopców i dziewczynkę. Byliśmy świetną rodziną. Żyliśmy w zgodzie. Aż w końcu nadszedł wypadek, który zmienił nasze życie. Nigdy nie będzie już tak jak dawniej... - powiedział ze smutkiem i żalem nawet można było dostrzec kilka łez w jego oku.
Odwróciłam się do niego i przytuliłam
- Przykro mi - rzekłam
- Nic już nie zrobię, aha i mam dla ciebie koszulkę, proszę 
- Dzięki. A mógłbyś wyjść ?
- Dlaczego ? Aha tak czekam za drzwiami.
Przebrałam się w koszulkę sięgającą mi do połowy ud. Miałam na sobie jeszcze krótkie spodenki od piżamki. Następnie razem z Brązowookim zeszliśmy na dół. Była dopiero 22.00 a wszyscy spali. My natomiast postanowiliśmy pooglądać Piła 7 i Pocięty. Strasznie się bałam więc w niektórych momentach przytulałam go tak mocno że nie mógł oddychać. O 02.00 poszliśmy spać. razem. heh :) dobrze że po ciemku nie widać rumieńców. Położyłam się po jednej stronie łóżka a Ross po drugiej. Zasypiałam już. Słyszałam tylko jak blondyn mówi "I co z tego że się przyjaźnimy ? Albo zasnę w jej objęciach albo w ogóle ponieważ...." I tu już zasnęłam. Poczułam tylko jak mnie obejmuję.

---------------------------------------------------------------------------------

I co to 2 rozdział :) powstał dzięki Ewa Głód którą pozdrawiam :*

Piosenka która wpada w ucho



1 komentarz:

  1. Świetny rozdział :D zabieram się do czytania next'a

    OdpowiedzUsuń